Coś się kończy, coś się zaczyna.
Podjąłem kroki, aby budzić się ze świadomością, że jestem uczciwszym człowiekiem, niż byłem ostatnimi czasy. Póki co, nie mam zielonego pojęcia jakie reperkusje to przyniesie. Jestem jednak dobrej myśli, odkąd uświadomiłem sobie, że za bardzo śpieszę się z życiem, że czasem zapominam o jutrze. Obecnie, widać, jestem przeznaczony do samotności. Kontemplowałem nad pustką w moim wnętrzu i nie wpadłem na pomysł, jak ją wypełnić.
Pozbywam się zobowiązań, co jednak nie uczyni mnie wolnym.
Żeby rachunek się równoważył muszą pojawić się wyrzuty. Mam je już w tej chwili, pomimo, że nie doprowadziłem jeszcze całej sprawy do końca. Naprawdę nie chciałem nikogo krzywdzić - kolejny to już raz. Nie mogę jednak dłużej balansować na krawędzi, powinienem się ostatecznie określić, jeśli mam wyznaczyć sobie jakiś cel na przyszłość. Jak na tę chwilę, jest jeden, który jednak wydaje się bardzo odległy.
Jeżeli w ogóle jest możliwe jego osiągnięcie, to przede mną cała seria malutkich, bolących kroczków - takich jak ten.
Przepraszam, że zawodzę, że tak bardzo szybko się angażuję bez analizy konsekwencji.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Today's music:
brawo
OdpowiedzUsuń