W momencie, gdy myślę, że przyzwyczajam się do nowej sytuacji - wszystko musi przewartościować się o 180 stopni. Potykam się dziś cały dzień, napierdalam jak na wiecznym kacu. Nawet w domu zarzucają mi, że coś biorę, bo przecież nie zachowuję się normalnie. Skąd to? Z niewyspania, na pewno, lecz nie tylko. Targają mną silniejsze, aczkolwiek skrajnie różne uczucia. Próbuję się ich pozbyć, ale nie jestem w stanie, nie istnieje taka możliwość. Są. Moje ciało to tylko rzecz. Pojemnik na to całe gówno. To, co robisz, jest niesamowite. Wyłamuje się ze wszelkich zasad i norm, jest ponad tym wszystkim i może dlatego nie sposób mi to pojąć. Boję się tylko, że choćbym był nawet w swoim najlepszym wydaniu i przy zdrowych, wyczulonych zmysłach... że to i tak może mnie zniszczyć. Bełkoczę, bo straciłem całą umiejętność wyrażania emocji. Próbuję odzyskać część z tego, z czego zostałem wyprany, ale wygląda na to, że raczej stracę pozostałą część.
Rozpoczęcie roku szkolnego, wszystko chuj.
Był nawet Ryszard Grobelny.
A Ty nie.
Idę się pakować. Tylko głupcy umierają.
Z nadzieją spoglądam w stronę jutra - dzień, w którym mamy się spotkać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz